Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2012

004. Ayami Yua

       S eireitei jak zwykle wydawało się nieziemsko spokojne. Blade promienie słońca delikatnie muskały budynki, drogi i pozbawione liści drzewa, a nieliczne chmury sunęły leniwie po niebie. Zaciągnęłam się chłodnym powietrzem przepełnionym cząsteczkami duchowymi. Niewiele brakowało, żebym mogła poczuć się jak w domu. Gdybym tylko nie bała się tak bardzo spotkania z nim, zapewne doceniłabym to uczucie.        Poza tym dochodził jeszcze fakt, że nasza dywizja ponownie będzie mieć kapitana. Dziwnie się czułam z tą świadomością. Nie wyobrażałam sobie, ze ktokolwiek będzie w stanie zastąpić oddziałowi dziewiątemu kapitana Tousena. Zanim wyszło na jaw, że jest zdrajcą, był dla wszystkich dywizjonistów autorytetem. Osoba, która ma zająć jego miejsce będzie musiała sobie bez wątpienia zasłużyć na szacunek i zaufanie oddziału dziewiątego.        Według mnie idealnym kandydatem na to stanowisko był Sh...

003. Hańba

       T a fala kojącego ciepła zalewała całe moje ciało. Przynosiła upragnione ukojenie i obierała ode mnie ból. Oddalałam się od rzeczywistości, by pogrążyć się w nicości. Tylko czy na pewno? Miałam wrażenie, że mimo wszystko nie straciłam świadomości. Wydawało mi się, że słyszę jakieś nieznajome głosy, brzdęk naczyń, kroki. To zdawało się być gdzieś daleko, a mimo wszystko nie powinnam już nic przecież słyszeć. Czułam ból, który słabł z każdą chwilą. Tak, to właśnie utwierdzało mnie w jednym. Za chwilę przestanę istnieć.        W końcu głosy ucichły, ból był już niewyczuwalny, a powietrze, którym oddychałam stało się chłodniejsze. No właśnie, ja oddychałam.        Powoli otworzyłam oczy, nie wierząc w to, co się dzieje. Kiedy obraz przed moimi oczami zyskał odpowiednią ostrość mogłam spokojnie stwierdzić, że byłam w czyimś domu. Leżałam na futonie, a pod...