Przejdź do głównej zawartości

Autorka

Witam wszystkich w moich skromnych progach.
Jestem Invisible albo jak kto woli, po prostu Kasia. Postanowiłam się przedstawić z czystej grzeczności, bo mówienie o sobie nigdy nie było moim ulubionym zajęciem i nie zdajecie sobie sprawy jak wiele czasu zajęło mi pisanie tego tekstu.
Jestem osobą pokojowo nastawioną do świata, nie szukam powodów do kłótni i jedyne o czym marzę, to święty spokój. Mam tendencję do robienia wszystkiego na ostatnią chwilę. Być może powinnam już „wyrosnąć” z pisania fan fików, ale naprawdę lubię je pisać i ciężko mi to rzucić. Poza tym, wychodzę z założenia, że człowiek nigdy nie powinien czuć że jest na coś za stary, jeśli robi to co lubi.*
Interesuję się przede wszystkim mangą i anime, lubię czytać wszystko co mi w łapki wpadnie, szczególnie jeśli to książka pani Rowling czy pana Sapkowskiego. Nie pogardzę  również dobrym filmem, a najchętniej oglądam dramaty, thrillery, filmy psychologiczne i adaptacje komiksów Marvela (a co!). Chociaż prawie wcale nie oglądam telewizji, jestem na bieżąco z serialami Grey’s Anatomy, The Walking Dead (który jest moją nowszą obsesją) i Big Bang Theory.
Oczywiście nic nie dale lepszej inspiracji niż muzyka. Słucham praktycznie wszystkiego (z drobnymi wyjątkami), jednak moje ulubione gatunki muzyczne to rock, rock alternatywny, indie, a ostatnio również urzekła mnie muzyka sountrackowa (tak na marginesie ścieżka dźwiękowa Assasin's Creed 2 to arcydzieło!).
Uwielbiam koty! Od 2011 jestem właścicielką dwóch bandziorów, których nie zamieniłabym na żadnego innego futrzaka, nawet jeśli by mi do niego dopłacono.
No i tak w ogóle, to dziwny ze mnie człowiek.


              gg: 6980957
  
*A tak na serio, to faktycznie jestem dużym dzieckiem.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

000. Prolog

N iebo. To słowo kojarzy się ze szczęściem i spokojem. Z tego co wiem, właśnie tak ludzie określają miejsce, w którym znajdą się po śmierci. Chcemy bowiem wierzyć, że gdy nasze życie dobiegnie końca zaznamy upragnionego ukojenia i poczucia bezpieczeństwa. Uwolnimy się od problemów i zatracimy w błogiej beztrosce. Przypuszczam, że również mogłam się łudzić, że niebo istnieje. O ile zdążyłam pojąć, że moje życie również dobiegnie końca. Dzieci nie zdają sobie z tego sprawy i zapewne było tak też w moim przypadku, a ja umarłam właśnie jako pięcioletnie dziecko. Skoro niebo nie istniało, a ja byłam martwa, to co się stało z moją duszą? Rozpłynęła się w nicości czy odrodziła pod inną postacią? Nic z tych rzeczy. Soul Society, jak sama nazwa wskazuje, zamieszkują ludzkie dusze. Podzielone jest na dwie główne części: Seireitei oraz Rukongai. Żadna z nich nie ma nic wspólnego z niebem. Rukongai to...

047. Następstwa

 Tym razem meeeega opóźnienie, za co bardzo przepraszam. Październik nie jest dla mnie zbyt łaskawy, dzień jakby się skurczył i sił również zabrakło, a jakby tego było mało, to wywaliło internet na pół miesiąca. Chociaż w obecnej, pandemicznej rzeczywistości to i tak pikuś.  No nic tam, nie przedłużając zapraszam na przedostatni (!) rozdział Kwiatka.     Shuri wydawało się, że obudziła się z wyjątkowo długiego i szczególnie przerażającego koszmaru. Po raz pierwszy odkąd pamiętała, czuła się naprawdę świadoma swojego ciała, jakby w końcu odzyskała miejsce za jego sterami. Zacisnęła palce, po czym je rozprostowała, czując przepływającą przez żyły moc podarowaną przez Makoto. Zorientowała się, że zamiast białej yukaty miała na sobie shihakusho, przepasane obi, przy którym znajdował się Zanpakutou. Zastanawiała się ile czasu minęło odkąd odebrano jej miecz, prawdopodobnie całe wieki, bo zdążyła zapomnieć jakie to czucie mieć go przy sobie. Pogładziła rękojeść i przez c...

049. Transfer / KONIEC

  Z dedykacją i gorącymi podziękowaniami dla Laurie January.   Dźwięk uderzających o siebie drewnianych mieczy rozbrzmiewał echem z pola treningowego dziewiątego oddziału. Zatrzymałam się i popatrzyłam jak moi dawni podopieczni trenowali pod czujnym okiem czwartego oficera, który przyglądał się sparingom. Korygował ich postawę i dawał wskazówki, czyli najprościej ujmując robił to co zawsze przynosiło mi mnóstwo satysfakcji, a czym już się nie mogłam zajmować. Pogodziłam się z losem, ale skłamałabym gdybym powiedziała, że nie tęskniłam za posiadaniem mocy. Brakowało mi treningów, brakowało mi ćwiczeń z rekrutami, a przede wszystkim brakowało mi poczucia, że mogłam chronić swoich bliskich. Nie żałowałam, że poświęciłam się dla Shuri, ale ostatnio z coraz większym trudem odpędzałam od siebie gorzką refleksję o tym, że zamieniałam się w coraz większy balast. Nikt nie mógł przewidzieć co niosła ze sobą przyszłość, jednak każdy pamiętał, o istnieniu nieprzewidywalnego Aizena S...