Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z styczeń, 2013

023. Rozczarowanie

Jedną wielką niewiadomą była dla mnie rzecz, o której dowiedział się Aizen. Choćbym nie wiadomo jak bardzo się starała, nie potrafiłam dociec, co mogłoby zaintrygować byłego kapitana piątej dywizji do tego stopnia, że wysłał Arrancara na samobójczą misję. Być może chłopiec chciał dać do zrozumienia, że Aizen wiedział o Lucasie i o tym, że jego aktualnym miejscem przebywania było Soul Society. Czyżby miało to oznaczać kłopoty dla Weissa w przyszłości? Jedyną osobą, która oprócz mnie miała nieco dłuższą styczność z wrogiem, był Shuuhei. Niestety on również nie był w stanie odpowiedzieć na moje pytanie. Tak, jak podejrzewałam, został przechytrzony przez tego dzieciaka. Walczył z nim, a kiedy wróg wyczuł, że nie da sobie rady, wywabił Pustego, przed którym Hisagi nie zdołał się obronić. Zaraz po tym jak nasza grupa wróciła do Seireitei, kapitan Ayami zatroszczyła się o to, żeby każdy otrzymał pomoc medyczną. Jak tylko uwolniłam się od sanitariu...

022. Misja

-      Masz na myśli, że Shuri zniknie na dobre? Pytanie zadane przez Shuuheia odbijało się echem w moich myślach, a obraz Shion potwierdzającej to skinieniem głowy nie chciał zejść mi z oczu. Wyjaśniła się sprawa, która dręczyła mnie najbardziej od jakiegoś czasu. Ale co z tego, skoro jej miejsce zajęło coś zupełnie innego, zdecydowanie gorszego? Shuri przestanie istnieć. Tak po prostu. Zniknie z dnia na dzień. Jej umysł przejmie potwór, nad którym nie będzie mieć kontroli i co gorsza, nie będzie to już to samo dziecko, które uważa mnie za swoją siostrę. To mogło się wydawać rzeczą kompletnie nieprawdopodobną. Wyjętą z jakiejś powieści fantasy, albo raczej z horroru. Coś takiego nie miało prawa dziać się w rzeczywistości. Mimo to, i tak w to wierzyłam, bo nie potrafiłam w żaden sposób zaprzeczyć temu, co działo się z Shuri. Zmiana koloru tęczówek z neutralnie szarego na wściekle czerw...

021. Wątpliwości

Miałam ochotę krzyczeć i płakać z bezsilności. Czułam się, jakbym powoli traciła Shuri, za każdym razem, kiedy jej oczy zmieniały swoją barwę. Nie mogłam nic zrobić, by jej pomóc i przez to byłam na siebie wściekła. Jak tylko wróciłam do domu, dorwałam się do książki Morimi Shion, żeby po raz kolejny przeczytać rozdział o Piekielnym Kwiecie. Jak na złość, nie było mowy o tym, jak pozbyć się tego potwora, nie krzywdząc jednocześnie Shuri. Z trudem powstrzymałam się przed rzuceniem książką o ścianę i odłożyłam ją na półkę. Jeszcze nigdy nie czułam się aż tak bezradna. Wydawało mi się, że utknęłam w sytuacji bez wyjścia i jedyne co mogłam zrobić to czekać na rozwój wypadków. Nie potrafiłam się pogodzić z tą biernością. To tak, jakbym sama wydała na nią wyrok śmierci. Drzwi do mojego mieszkania rozsunęły się niespodziewanie. -      Puka się! – warknęłam, odwracając się gwałtownie w stronę drzwi. -  ...