Dwa tygodnie po zakończeniu letniego festiwalu niebo nad Seireitei pokryły ciemne, burzowe chmury, a sączący się z nich przelotny deszcz prędko zastąpiła ulewa, której towarzyszyły błyskawice. Zabrakło entuzjastów przemakania do suchej nitki, więc Shinigami w większości poznikali z ulic Seireitei, natomiast treningi zostały przeniesione do dojo lub po prostu odwołane. Tylko nieliczni przemykali, ukryci pod parasolami w celu załatwienia spraw, nie cierpiących zwłoki. Nigdy nie wierzyłam, że gwałtowne zmiany pogodowe mogły zwiastować coś złego. Wszelkie złe omeny uważałam za niedorzeczne zabobony, które w gruncie rzeczy nigdy nie miały wpływu na to, co miało się wydarzyć w niedalekiej przyszłości. Poza tym, co złego mogło stać się teraz, kiedy Biała Dama wreszcie odpuściła? Patrząc na Lucasa, który na dzisiejszym treningu ograniczył nasze kontakty do minimum, powinnam chyba jednak stwierdzić, że mogło się zdarzyć coś złego. Coś jak tsunami albo tornado, zmiatające naszą przyjaźń z...
Bleach fan fiction