Ayami nie było w gabinecie, kiedy cała mokra i roztrzęsiona rzuciłam teczkę z wynikami rekrutów na jej biurko. Z emocji zamiast wziąć parasol, zabrałam z dojo drewniany miecz. Co za idiotka ze mnie. Shuuheia również nie było w budynku dowództwa, co oznaczało, że musiał pracować w redakcji. Całe szczęście, bo dzięki temu uniknęłam odpowiadania na krępujące pytania. Prędko opuściłam gabinet i pobiegłam do kwater mieszkalnych. Co ten cholerny Weiss sobie wyobrażał?! Nie miał prawa mówić takich rzeczy! Nie miał prawa wzbudzać we mnie wyrzutów sumienia. To nie ja źle robiłam odtrącając go, to on powinien się opamiętać i za wszystko przeprosić! Wróciłam do swojego mieszkania, żeby się przebrać i ochłonąć. Miałam jeszcze trochę czasu dla siebie przed powrotem do pracy, więc postanowiłam spędzić go w jeden z najprzyjemniejszych sposobów – w towarzystwie Shuri. Dziewczynka była zawieszona w obowiązkach Shinigami dopóki nie wyjaśni się sprawa z Piekielnym Kwiatem, czyli na...
Bleach fan fiction