Przejdź do głównej zawartości

Posty

035. Walka

Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin, Happy! ;* Lucas zorientował się, że przybył tutaj za późno. Ściana budynku, przed którym stał, została doszczętnie zniszczona i był pewien, że to sprawka jego siostry. Wyraźnie czuł pozostałości jej reiatsu, unoszące się w powietrzu niczym zapach. Rozejrzał się po okolicy. Za dużo zniszczeń jak na jedną osobę , pomyślał, musiała tu być z kimś jeszcze . Doszedł do wniosku, że nic tu po nim i już miał zamiar się wycofać, kiedy dostrzegł ruch w głębi budynku. Instynktownie złapał za rękojeść swojego Zanpakutou, ale prędko zrozumiał, że niepotrzebnie. Rozpoznał sylwetkę młodzieńca, kuśtykającego w jego kierunku. Hayashi Ryoichi był jednym z rekrutów dziewiątej dywizji. Lucas nie miał czasu zastanawiać się, skąd chłopak wziął się na drugim końcu Seireitei, bo dostrzegł paskudną ranę ciętą na jego lewym udzie. Zawahał się przez chwilę. –      Hidaka-san... – jęknął niemalże błagalnie. – Nishimura-san… Znaczy Nishi...

034. Inwazja

Ayami nie było w gabinecie, kiedy cała mokra i roztrzęsiona rzuciłam teczkę z wynikami rekrutów na jej biurko. Z emocji zamiast wziąć parasol, zabrałam z dojo drewniany miecz. Co za idiotka ze mnie. Shuuheia również nie było w budynku dowództwa, co oznaczało, że musiał pracować w redakcji. Całe szczęście, bo dzięki temu uniknęłam odpowiadania na krępujące pytania. Prędko opuściłam gabinet i pobiegłam do kwater mieszkalnych. Co ten cholerny Weiss sobie wyobrażał?! Nie miał prawa mówić takich rzeczy! Nie miał prawa wzbudzać we mnie wyrzutów sumienia. To nie ja źle robiłam odtrącając go, to on powinien się opamiętać i za wszystko przeprosić! Wróciłam do swojego mieszkania, żeby się przebrać i ochłonąć. Miałam jeszcze trochę czasu dla siebie przed powrotem do pracy, więc postanowiłam spędzić go w jeden z najprzyjemniejszych sposobów – w towarzystwie Shuri. Dziewczynka była zawieszona w obowiązkach Shinigami dopóki nie wyjaśni się sprawa z Piekielnym Kwiatem, czyli na...

033. Burza

Dwa tygodnie po zakończeniu letniego festiwalu niebo nad Seireitei pokryły ciemne, burzowe chmury, a sączący się z nich przelotny deszcz prędko zastąpiła ulewa, której towarzyszyły błyskawice. Zabrakło entuzjastów przemakania do suchej nitki, więc Shinigami w większości poznikali z ulic Seireitei, natomiast treningi zostały przeniesione do dojo lub po prostu odwołane. Tylko nieliczni przemykali, ukryci pod parasolami w celu załatwienia spraw, nie cierpiących zwłoki. Nigdy nie wierzyłam, że gwałtowne zmiany pogodowe mogły zwiastować coś złego. Wszelkie złe omeny uważałam za niedorzeczne zabobony, które w gruncie rzeczy nigdy nie miały wpływu na to, co miało się wydarzyć w niedalekiej przyszłości. Poza tym, co złego mogło stać się teraz, kiedy Biała Dama wreszcie odpuściła? Patrząc na Lucasa, który na dzisiejszym treningu ograniczył nasze kontakty do minimum, powinnam chyba jednak stwierdzić, że mogło się zdarzyć coś złego. Coś jak tsunami albo tornado, zmiatające naszą przyjaźń z...