Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z maj, 2020

038. Siostra

Słowem wstępu, małe przypomnienie ostatnich rozdziałów. Po letnim festiwalu wszystko zdawało się wrócić do stanu z przed pojawienia się Piekielnego Kwiatu. Niestety sielanka nie mogła trwać wiecznie. Na Seireitei napadła grupa Arrancarów, mająca na celu schwytanie Shuri. Lucas wyczuł, że pośród nich jest jego siostra, więc niezwłocznie ruszył na poszukiwanie, jednak to Makoto odnalazła ją pierwsza. Kawasumi nie rozumie skąd wynika podobieństwo Linell i Lucasa. Rozpoczyna z nią walkę, którą przerywa Weiss. Arrancar odkrył cel inwazji i nakazuje Makoto odnalezienie Shuri, podczas gdy sam wdaje się w walkę ze swoją siostrą. Usiłuje się wytłumaczyć opowiedzieć jej swoją wersję wydarzeń z dnia, w którym opuścił Hueco Mundo, ale zaślepiona wściekłością Linell nie chce słuchać. Furia ogarnęła ją do tego stopnia, że nie jest w stanie w pełni skupić się na walce, więc ostatecznie potyczka rodzeństwa kończy się remisem. Równolegle Shuuhei walczy z jednym z Arrancarów i również zdobywa inform...

Wracam!

     Decyzja podjęta - wracam z rozdziałami, które naskrobałam dawno, dawno temu.               Kiedy zaczynałam pisać Piekielny Kwiat nie miałam żadnego planu na przebieg fabuły, dlatego w trakcie tworzenia tej historii pojawiły się wątki i postacie, które okazały się zupełnie zbędne, miały być tylko wytrychem, który popchnąłby akcję do przodu, w efekcie czego pojawiły się dziury fabularne, a wraz z nimi frustracja, że to nie trzyma się kupy i całość jest daleka od ideału. W tym wszystkim zapomniałam o jednej, dość ważnej rzeczy. O przyjemności z pisania. No nie oszukujmy się, fan fiction nie jest ambitną literaturą i tworzy się je głównie dla przyjemności, a nie żeby było idealne (można przy okazji podszlifować swój warsztat, ale to sprawa drugorzędna). Jeśli pisanie kolejnych rozdziałów wywoływało więcej bólu głowy, niż radochy, wolałam się wycofać. Dopiero kiedy wróciłam do czytania innych opowiadań przypomniałam sobie jaka...