Rozdział poprawiany na ostatnią chwilę. Za wszelkie niedociągnięcia przepraszam. Nie chciałam go zostawiać. Nie był świadomy mojej obecności, ale mimo to chciałam czuwać przy nim przez całą noc. Być może pragnęłam wreszcie poczuć się potrzebna, choć w rzeczywistości byłam całkowicie bezużyteczna, a medycy nie potrzebowali mojej pomocy przy podawaniu mu kolejnych leków. Gdzieś w zakamarkach mojej świadomości czaiła się nadzieja na to, że jednak potrafiłabym zrobić coś, choćby to był najmniejszy drobiazg, aby ulżyć jego cierpieniu. Pielęgniarka przychodziła równo co pół godziny, żeby skontrolować stan Shuuheia. Po czwartej wizycie byłam pewna, że jej współczujące spojrzenie jest raczej wynikiem obowiązku, a nie empatii. Przy tak wielu pacjentach to wręcz niemożliwe, że przeżywali w ten sposób wobec wszystkich. Być może po prostu bałam się powrotu do domu. Przerażała mnie wizja kolejnego dnia i wszystkich problemów, którym będę musiała stawić czoła. Z pewnością jeszcze nie jedna rzecz...
Bleach fan fiction