Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z sierpień, 2020

044. Rodzeństwo

Obawiam się, że z regularnością kolejnych rozdziałów może być różnie w najbliższym czasie, bo skończył mi się zapas rozdziałów. Zbliżamy się na szczęście do końca, mam już plan jak to zakończyć, więc mam nadzieję, że spisanie tego nie zajmie mi zbyt wiele czasu i przerwy między rozdziałami będą dość rozsądne.   Kim ja jestem? Shuri miała mętlik w głowie. Ostatnie wydarzenia wydawały się nierzeczywiste, jakby śniła swój najgorszy koszmar i nie mogła się z niego obudzić. Nie mogła odgonić widoku Makoto obejmującej na wpół przytomnego Shuuheia, ranionego obcym mieczem przez... No właśnie, przez kogo? Przez nią? Nie to nie ona go skrzywdziła, to Biała Dama! Ja? Przecież pamiętasz, że twoja siostra kazała ci się trzymać z daleka od niego. Zrobiłaby to, gdybyś była niewinna? Shuri skuliła się w kącie niewielkiego pokoju. Nie posiadał okien, drzwi były bardzo dobrze zamaskowane, a na jednej ze ścian znajdowało się duże lustro, w które bała się spojrzeć. Mogła zająć miejsce na pryc...

043. Przysługa

Da się ich jeszcze trochę pomęczyć, czy to już zakrawa o sadyzm? Obiecuję, że już więcej nie będę.   Shuuhei zacisnął zęby usiłując za wszelką cenę zignorować ból, kiedy uniósł się na łokciach. Tamtego dnia widział ją zaledwie przez kilka sekund, ale z pewnością nie pomyliłby jej z nikim innym. Tajemnicza kobieta, która była wtedy pod Wielką Biblioteką Shinigami stała teraz przed nim w szpitalnej sali. Nie czuł jej energii duchowej, zupełnie jakby jej w ogóle nie posiadała, co tłumaczyło brak interwencji oficerów czwartej dywizji z powodu przybycia intruza. Wbijała w niego zaciekawione spojrzenie czerwonych oczu tak bardzo przypominających oczy Białej Damy, jakby był jakimś eksponatem w muzeum osobliwości. – Czego chcesz? – warknął. – A kiedy spałeś wydawałeś się taki milutki – powiedziała zawiedziona. Hisagi poczuł zimny dreszcz na plecach. Zdecydowanie nie podobało mu się, że go obserwowała kiedy był nieprzytomny. Zmarszczył groźnie brwi, nie spuszczając z niej wzroku...