Przejdź do głównej zawartości

Informacja.

Piekielny Kwiat wciąż istnieje! To tak na dobry początek, gdyby ktoś miał wątpliwości.
Powód mojej nieobecności można zrzucić przede wszystkim na wstręt do Worda, którego nabawiłam się w wyniku  braku weny, także wszystko co napiszę wygląda mniej więcej tak nędznie jak ten tekst.
Wiem, że jestem po uszy zakopana w zaległościach i mam kilka komentarzy na które powinnam odpowiedzieć i nie mam nic na swoje usprawiedliwienie. Zajmę się wszystkim w swoim czasie, potem wezmę się za rozdział, a nawet dwa, jeśli mi się uda.
Jeśli ktoś czuje się wyjątkowo zaniedbany ze względu na brak komentarza na własnym blogu, proszę niech da znać pod tym postem, a prędko się ogarnę.
Pozdrawiam gorąco.

Komentarze

  1. Znam dobrze taki wstręt do Worda i brak weny, paskudna sprawa :c Ale mam nadzieję, że wkrótce je pokonasz i coś tutaj wstawisz :3 Cymam kciuki~ A w sumie nieco ponad miesiąc to jeszcze nie jest taka długa nieobecność. :)
    Życzę weny, dużo C:
    Pozdrawiam, ciao~ ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Też tak czasami mam więc wiem co czujesz :). Wiem, ze to strasznie dołuje, ale spoko wena przyjdzie :D Jestem tego pewien. Co do ostatniego akapitu to nie czuję się jakoś zaniedbany, ale wiesz potem będziesz miała trochę do nadrobienia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czekam aż naładujesz baterię i wrócisz w pełni gotowości ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. FAKT! Mam pewne wątpliwości, co do tego, czy nadal istniejesz! Szukam i szukam tych inspirujących blogów z ff, ale co kolejny, to porzucony!
    Wracaj szybko! ^_^ Jeśli nie tutaj, to zapraszam na Bleach Gotei (http://bleach.com.pl) – tam możesz udostępnić swoje prace zarówno graficzne jak i opowiadania :) Wszystko masz pod ręką! Pozdrawiam serdecznie! ^_^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja istnieję, ale jeśli chodzi o opowiadanie, to sama nie wiem co z nim będzie,
      A za zaproszenie dziękuję, ale nie skorzystam, już kiedyś tam publikowałam właśnie to opowiadanie i... no cóż, już raczej nie zamierzam tam wracać. ; )

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

000. Prolog

N iebo. To słowo kojarzy się ze szczęściem i spokojem. Z tego co wiem, właśnie tak ludzie określają miejsce, w którym znajdą się po śmierci. Chcemy bowiem wierzyć, że gdy nasze życie dobiegnie końca zaznamy upragnionego ukojenia i poczucia bezpieczeństwa. Uwolnimy się od problemów i zatracimy w błogiej beztrosce. Przypuszczam, że również mogłam się łudzić, że niebo istnieje. O ile zdążyłam pojąć, że moje życie również dobiegnie końca. Dzieci nie zdają sobie z tego sprawy i zapewne było tak też w moim przypadku, a ja umarłam właśnie jako pięcioletnie dziecko. Skoro niebo nie istniało, a ja byłam martwa, to co się stało z moją duszą? Rozpłynęła się w nicości czy odrodziła pod inną postacią? Nic z tych rzeczy. Soul Society, jak sama nazwa wskazuje, zamieszkują ludzkie dusze. Podzielone jest na dwie główne części: Seireitei oraz Rukongai. Żadna z nich nie ma nic wspólnego z niebem. Rukongai to...

047. Następstwa

 Tym razem meeeega opóźnienie, za co bardzo przepraszam. Październik nie jest dla mnie zbyt łaskawy, dzień jakby się skurczył i sił również zabrakło, a jakby tego było mało, to wywaliło internet na pół miesiąca. Chociaż w obecnej, pandemicznej rzeczywistości to i tak pikuś.  No nic tam, nie przedłużając zapraszam na przedostatni (!) rozdział Kwiatka.     Shuri wydawało się, że obudziła się z wyjątkowo długiego i szczególnie przerażającego koszmaru. Po raz pierwszy odkąd pamiętała, czuła się naprawdę świadoma swojego ciała, jakby w końcu odzyskała miejsce za jego sterami. Zacisnęła palce, po czym je rozprostowała, czując przepływającą przez żyły moc podarowaną przez Makoto. Zorientowała się, że zamiast białej yukaty miała na sobie shihakusho, przepasane obi, przy którym znajdował się Zanpakutou. Zastanawiała się ile czasu minęło odkąd odebrano jej miecz, prawdopodobnie całe wieki, bo zdążyła zapomnieć jakie to czucie mieć go przy sobie. Pogładziła rękojeść i przez c...

049. Transfer / KONIEC

  Z dedykacją i gorącymi podziękowaniami dla Laurie January.   Dźwięk uderzających o siebie drewnianych mieczy rozbrzmiewał echem z pola treningowego dziewiątego oddziału. Zatrzymałam się i popatrzyłam jak moi dawni podopieczni trenowali pod czujnym okiem czwartego oficera, który przyglądał się sparingom. Korygował ich postawę i dawał wskazówki, czyli najprościej ujmując robił to co zawsze przynosiło mi mnóstwo satysfakcji, a czym już się nie mogłam zajmować. Pogodziłam się z losem, ale skłamałabym gdybym powiedziała, że nie tęskniłam za posiadaniem mocy. Brakowało mi treningów, brakowało mi ćwiczeń z rekrutami, a przede wszystkim brakowało mi poczucia, że mogłam chronić swoich bliskich. Nie żałowałam, że poświęciłam się dla Shuri, ale ostatnio z coraz większym trudem odpędzałam od siebie gorzką refleksję o tym, że zamieniałam się w coraz większy balast. Nikt nie mógł przewidzieć co niosła ze sobą przyszłość, jednak każdy pamiętał, o istnieniu nieprzewidywalnego Aizena S...