Przejdź do głównej zawartości

Posty

040. Szpieg

Rozdział poprawiany na ostatnią chwilę. Za wszelkie niedociągnięcia przepraszam. Nie chciałam go zostawiać. Nie był świadomy mojej obecności, ale mimo to chciałam czuwać przy nim przez całą noc. Być może pragnęłam wreszcie poczuć się potrzebna, choć w rzeczywistości byłam całkowicie bezużyteczna, a medycy nie potrzebowali mojej pomocy przy podawaniu mu kolejnych leków. Gdzieś w zakamarkach mojej świadomości czaiła się nadzieja na to, że jednak potrafiłabym zrobić coś, choćby to był najmniejszy drobiazg, aby ulżyć jego cierpieniu. Pielęgniarka przychodziła równo co pół godziny, żeby skontrolować stan Shuuheia. Po czwartej wizycie byłam pewna, że jej współczujące spojrzenie jest raczej wynikiem obowiązku, a nie empatii. Przy tak wielu pacjentach to wręcz niemożliwe, że przeżywali w ten sposób wobec wszystkich. Być może po prostu bałam się powrotu do domu. Przerażała mnie wizja kolejnego dnia i wszystkich problemów, którym będę musiała stawić czoła. Z pewnością jeszcze nie jedna rzecz...

039. Napięcie

Ok, stresuję się, bo naprawdę długo siedziałam nad tym rozdziałem. _______________________________________________ Schemat ewolucji Pustych nie dawał mi spać po nocach w Akademii Shinigami, bynajmniej nie dlatego, że mnie przerażał. Powód był bardziej prozaiczny, bowiem właśnie przez to oblałam jeden z ważniejszych przedmiotów podczas trzeciego roku nauki. Płakać mi się chciało, kiedy musiałam uczyć się go na poprawkę, ale dzięki temu zapamiętałam go, jak mi się teraz wydawało, na całe życie. Dzięki niemu miałam pewność, że Puści nie mogą się rozmnażać i właśnie dlatego, nie miałam pojęcia jakim cudem Arrancar mógł mieć siostrę tak bardzo do siebie podobną. Odkładając tę kwestię na bok, nie wiedziałam, czy wciąż mogłam ufać Lucasowi. Bo jeśli faktycznie chciał tylko odnaleźć swoją siostrę, to dlaczego zachowywał się, jakby miał coś wspólnego z inwazją. Z drugiej zaś strony to od niego dowiedziałam się, że celem Arrancarów był Piekielny Kwiat. Pragnęłam wierzyć w jego niewinność, bo...

038. Siostra

Słowem wstępu, małe przypomnienie ostatnich rozdziałów. Po letnim festiwalu wszystko zdawało się wrócić do stanu z przed pojawienia się Piekielnego Kwiatu. Niestety sielanka nie mogła trwać wiecznie. Na Seireitei napadła grupa Arrancarów, mająca na celu schwytanie Shuri. Lucas wyczuł, że pośród nich jest jego siostra, więc niezwłocznie ruszył na poszukiwanie, jednak to Makoto odnalazła ją pierwsza. Kawasumi nie rozumie skąd wynika podobieństwo Linell i Lucasa. Rozpoczyna z nią walkę, którą przerywa Weiss. Arrancar odkrył cel inwazji i nakazuje Makoto odnalezienie Shuri, podczas gdy sam wdaje się w walkę ze swoją siostrą. Usiłuje się wytłumaczyć opowiedzieć jej swoją wersję wydarzeń z dnia, w którym opuścił Hueco Mundo, ale zaślepiona wściekłością Linell nie chce słuchać. Furia ogarnęła ją do tego stopnia, że nie jest w stanie w pełni skupić się na walce, więc ostatecznie potyczka rodzeństwa kończy się remisem. Równolegle Shuuhei walczy z jednym z Arrancarów i również zdobywa inform...

Wracam!

     Decyzja podjęta - wracam z rozdziałami, które naskrobałam dawno, dawno temu.               Kiedy zaczynałam pisać Piekielny Kwiat nie miałam żadnego planu na przebieg fabuły, dlatego w trakcie tworzenia tej historii pojawiły się wątki i postacie, które okazały się zupełnie zbędne, miały być tylko wytrychem, który popchnąłby akcję do przodu, w efekcie czego pojawiły się dziury fabularne, a wraz z nimi frustracja, że to nie trzyma się kupy i całość jest daleka od ideału. W tym wszystkim zapomniałam o jednej, dość ważnej rzeczy. O przyjemności z pisania. No nie oszukujmy się, fan fiction nie jest ambitną literaturą i tworzy się je głównie dla przyjemności, a nie żeby było idealne (można przy okazji podszlifować swój warsztat, ale to sprawa drugorzędna). Jeśli pisanie kolejnych rozdziałów wywoływało więcej bólu głowy, niż radochy, wolałam się wycofać. Dopiero kiedy wróciłam do czytania innych opowiadań przypomniałam sobie jaka...

Co ja robię tu?

Trochę wstyd pojawiać się tutaj po kilku latach przerwy. Nawet nie wiem co powinnam napisać, żeby nie wyglądało to na tanie usprawiedliwianie się. Nie wiem co mam począć z Piekielnym Kwiatem. Tak zwyczajnie nie wiem. Mam napisane kilka rozdziałów do przodu, ale im bardziej próbuję wymyślić jakieś zakończenie, tym głupsze rzeczy przychodzą mi do głowy. Poza tym, czy ktoś jeszcze pamięta o co tutaj chodzi (nawet ja się w tym pogubiłam)?  Przeszło mi ostatnio przez myśl, żeby rozpocząć tę historię od początku. Zastosować inne rozwiązania fabularne, nadać sensu pewnym wątkom, inne po prostu pominąć i przyznaję, że nawet naskrobałam testowo kilka rozdziałów, żeby zobaczyć czy to zadziała i sprawiło mi to sporą przyjemność. Rozdziały nie wyglądają najgorzej, przynajmniej teraz. Chciałabym dać im trochę czasu na poleżenie w przysłowiowej szufladzie i jeśli nadal będą dla mnie satysfakcjonujące, to Piekielny Kwiat dostanie ode mnie kolejną szansę. Rozpoczynanie tej samej historii po...